Co z tym gazem w kominku

Od czasu do czasu pojawiają się na polskim rynku kolejne gazowe kominki. Pojawienie się nowej marki lub nowego produktu, nie tylko kominkowego, niemal zawsze wiąże się z akcją promocyjną. W jej efekcie są pytania potencjalnych klientów dzwonią telefony, wysyłane są maile…

Kaflowy kominek gazowy to żadna nowość, więc i producentów takich urządzeń w Europie jest wielu. Na Wyspach Brytyjskich, w Belgii czy Holandii gazowe kominki wydają się nawet ilościowo przeważać nad tymi opalanymi drewnem. Z kolei w Niemczech. Francji czy we Włoszech stanowią już od dawna stałe uzupełnienie oferty. A co z kominkami gazowymi w Polsce?

Producenci i importerzy: 4 z minusem

W zasadzie nie ma żadnych przeszkód, by gazowe kominki w Polsce byty zjawiskiem codziennym. Przepisy wymagają, by wszystkie sprzedawane w Polsce urządzenia. w tym gazowe, posiadały europejski znak bezpieczeństwa CE. Chyba nie ma producenta, który by o taki certyfikat nie zadbał, bo przecież na innych rynkach też miałby kłopoty ze sprzedażą.

Różnego rodzaju zabezpieczenia odcinające dopływ gazu w przypadku zgaśnięcia płomienia czy zabezpieczające przed cofaniem spalin w przypadku niedrożności komina również praktycznie każdy kominek gazowy posiada.

Oferta dostępnych w Polsce palenisk i piecyków gazowych jest szeroka. Firmy holenderskie Dru. Kal-fire. Bodart&Gonay, M-Design, Bellfires mają w Polsce swoich przedstawicieli. Jest też oferta gazowa włoskiej firmy MCZ. Angielska firma Stovax od niedawna również jest obecna w Polsce. Na dodatek mamy gazowe kominki Dreamfire firmy Sparke. które w zasadzie można nazwać polskimi… Tak więc wyroby głównych producentów europejskich i wszystkie proponowane kształty palenisk gazowych można w zasadzie nabyć w Polsce.

Producenci i importerzy nie zawiedli, bo rynek kominków .na drewno” jest już mocno oblężony i coraz trudniej tam zarobić, a .w gazie” wydaje się być luźniej. Jedyne, czego mi zabrakło, to bardziej intensywna, może nawet wspólna z PCNiC akcja popularyzująca kominki gazowe, bo sama ulotka wychwalająca „model X firmy T to zbyt mało.

By kominek gazowy funkcjonował, nie wystarczy zakup najlepszego nawet i najdroższego modelu paleniska. Konieczne są wcześniej pewne przygotowania. Przede wszystkim powinien być wykonany projekt instalacji gazowej uwzględniający gazowy kominek w salonie. Powinny być już na wstępie określone: nitka przewodu gazowego, kratka wentylacyjna, sposób doprowadzenia powietrza i odprowadzenia spalin. Jedni narzekają na narzucane przepisami pozostawianie rur gazowych bez zakrycia – trudne do wybaczenia w salonie. Inni na wentylację. Jeszcze inni na konieczność odprowadzania spalin na zewnątrz, choć podobno w Anglii można używać rozwiązań katalitycznych i spaliny mogą nawet obyć się… bez komina. Jednak tu jest Polska. Wiem. że istniejące przepisy prawa budowlanego nie są idealne, ale czegoś się trzeba trzymać, a jak będą one zmienione, można będzie do tych zmian się dostosować.

W wielkim skrócie: jeśli budynek nie jest przygotowany do obecności gazowego kominka, to jego późniejsza LEGALNA adaptacja jest z pewnością kłopotliwa, a często nawet niemożliwa. Jeśli więc

deweloper i współpracujące z nim biuro projektów nie określi precyzyjnie swojego „targetu”, to zazwyczaj woli realizować budynek po najmniejszej linii oporu (czytaj: po najniższych kosztach), a wtedy żegnaj gazowy kominku! Często nawet kominek na drewno okazuje się zbędnym luksusem.

To samo można powiedzieć o indywidualnych inwestorach, którzy w większości korzystają teraz z tzw. projektów gotowych, a przecież w ten sposób znalezienie projektu domu z kominkiem gazowym jest trudniejsze niż poszukiwania przysłowiowej igły w stogu siana. Z kolei projektanci rozwiązań indywidualnych zwykle zbyt mało o gazowych kominkach wiedzą (dlaczego – patrz cz. I), by zaproponować je inwestorowi.

Inwestorzy: prawie nieświadomi, więc nic dziwnego, że obecni w śladowych ilościach Mała ilość gazowych kominków w Polsce to po części także efekt nieświadomości potencjalnych nabywców i użytkowników. Jednak jak wiadomo, nieznajomość prawa nie usprawiedliwia, więc jeśli nie uświadomił nas ojciec, projektant, deweloper czy pan Mireczek od gipsów, to może lepiej problem zgłębić samodzielnie lub z pomocą tzw. dobrej firmy kominkowej. Warto to zrobić, bo zalety gazu są liczne… Gaz nie wymaga gromadzenia z dużym wyprzedzeniem zapasów drewna. Nie potrzeba dokonywać zakupów szacunkowych i płacić „z góry”, a rachunki obejmują tylko faktyczne zużycie. Nie potrzeba drewutni i nie ma w domu brudu z sypiących się trocin i kory. Spaliny gazowe są na tyle czyste, że nawet przepisy ograniczyły ilość inspekcji kominiarskich. Sprawność rozwiązań gazowych jest bardzo wysoka, a ilość spalin na tyle mała, że można ograniczyć przekrój kanału spalinowego. Biorąc to wszystko pod uwagę, kominki gazowe dopuszczone są nawet w niemieckich „strefach zakazu palenia”, gdzie nie wolno palić drewnem ze względu na zapylenie cząstkami stałymi lub smog.

Paleniska gazowe mają często takie kształty, że nie ma mowy o ich odpowiednikach na drewno – są lekkie, pozbawione systemów podnoszenia i otwierania do załadunku, bo przecież tutaj nie wkłada się co jakiś czas drewna i nie wynosi popiołu. Jedynym łącznikiem z płomieniem jest zwykle… pilot. Rozwiązanie kominka gazowego z zamkniętą komorą spalania, otrzymującą powietrze z zewnątrz, jest całkowicie bezpieczne i porównywalne w skutkach z takimi samymi rozwiązaniami w kominkach „na drewno”. Na dodatek, zamiast kłopotliwego komina można gazowe spaliny wyeksmitować przez ścianę w systemie popularnie zwanym „turbo”, a znanym z kotłów gazowych. Tego kominek na drewno z pewnością nie potrafi. Gaz do zasilania kominka może być gazem ziemnym lub gazem LPG. co w znaczny sposób poszerza grono potencjalnych „gazowników”. Są też pewne niedogodności… O tych projektowych i papierowych napisałem powyżej. Przepisom dotyczącym gazu poświęcony jest osobny tekst na str. 124 („Gazowy kominek zgodnie z prawem”).

Problemem wydaje się stosunkowo wysoka pula wejściowa do gazowego klubu, bo z różnych względów paleniska gazowe do kominków są droższe od drewnianych odpowiedników, a nawet najtańsze i tak nie mieszczą się na supermarketowej skali cen. Jednak nie takie ceny ludzie w Polsce płacą za kominki na drewno, więc i tutaj podwyższona bariera nie powinna być przeszkodą. Podobnie jak konieczność fachowego serwisu – przecież to samo robi się z kotłami gazowymi.

Gaz – polski problem

W okresie ostatnich dwudziestu lat Polska dokonała wielkiego skoku cywilizacyjnego. Mimo istniejących ciągle stref biedy, ogólnie żyje się Polakom dostatniej, a kraj statystycznie rośnie w siłę. Wprawdzie brzmi to prawie jak cytat z Gierka, ale to fakt. Po drodze przeszliśmy z ogrzewania domów węglem na gaz, a potem znowu na… węgiel w postaci ekogroszku. Bo jak wieść niesie, „gaz jest drogi”. Pewnie, że taniej jest szuflować, niż w tym czasie zarobić na gazowy rachunek. Jeśli mówi to bezrobotny – warunkowa zgoda, ale jeśli taką opinię słyszę od wziętego lekarza czy prawnika, to ręce mi opadają. To właśnie powinni być strategiczni nabywcy kominków gazowych.

Wieść gmina też mówi, że „gaz wybucha”, i rozmówcy powołują się na przypadek warszawskiej rotundy PKO czy wieżowca w Gdańsku. Jednak Polska to

nie USA i nasze prawo nie opiera się na precedensach. Niestety, na precedensach opiera się myślenie Polaków. Jednak jest to myślenie wyjątkowo sprytne i wybiórcze. Jest w Polsce jeden bardzo popularny typ „gazowników”: facet jeżdżący na „podwójnym gazie”, czyli kierowca po wódce w samochodzie z instalacją LPG.

Chyba nikomu, poza policją, w Polsce to nie przeszkadza. Inny model, czyli osoba pijąca wino przy gazowym kominku, to ciągle obraz trudny do wyobrażenia, niemal naganny. A ja zdecydowanie wolałbym to drugie..

Komentarze z Facebooka
Comments are closed.